Odwiedź mojego bloga na temat emigracji, życia w Holandii, podróży i moich innych pasji!
WASZE HISTORIE: Co pomaga Wam w zwalczaniu IBS?

29 stycznia 2018

WASZE HISTORIE: Co pomaga Wam w zwalczaniu IBS?

Zespół jelita drażliwego (IBS) to bolączka coraz większej ilości osób na całym świecie. Przez wielu lekarzy traktowany z przymrużeniem oka, zespół jelita drażliwego potrafi skutecznie zrujnować nasze plany, poczucie własnej wartości, zdrowie i nasz spokój wewnętrzny. Na blogu wielokrotnie podejmuję się zagadnień i problemów, z jakimi zmagają się osoby zdiagnozowane z IBS – pisałam już o tym, jak przetrwać randkę z naszymi dolegliwościami, o sposobach na ból brzucha, bezpiecznym podróżowaniu, diecie low FODMAP itp. Tym razem postanowiłam porozmawiać z osobami, które również stawiają czoła ZJD i które znalazły na niego metodę. Jesteście ciekawi, co najczęściej pomaga chorującym? Zapraszam do lektury!

Kobiety, które zdecydowały się podzielić się z nami swoimi sposobami na IBS są w bardzo różnym wieku – od 20 do 50 lat. Każda z nich zmaga się z zespołem jelita drażliwego – jedne krócej, drugie dłużej, albo nawet tak jak w moim przypadku –przez całe życie. Poza ZJD, znalazłam jeden wspólny mianownik, a jest nim czynnik stresu i wrażliwości na nasze dolegliwości. Przyczyna ta pojawiała się niemalże w każdej rozmowie, jaką przeprowadziłam w ostatnim czasie!

Patrycja (22 lata) powiedziała mi: „Stres to mój wróg! Jeżeli się stresuję, to pojawiają się biegunki, gazy i wzdęcia. Moim sposobem na ZJD jest więc życie w taki sposób, aby ograniczyć poziom stresu. Nie jest to łatwe, ale warte zachodu. Osobiście pomogło mi również odstawienie tabletek antykoncepcyjnych, akupunktura, wizyty u psychologa, zioła uspakajające, relaks i joga, zdrowa dieta i pozytywni ludzie wokół mnie.”

Patrycja nie jest jedyną, która jako główny powód swoich symptomów wskazała stres. Marta (26 lat) próbowała wielu innych metod: „Żeby zwalczyć IBS próbowałam wielu leków Xifaxan, Debutir, Debretin i probiotyków San Probi Ibs. Do tego terapia u psychologa i dieta. Z wyżej wymienionych metod nie pomogło nic, moje życie runęło.  Nabawiłam się nerwicy lękowej i szczerze mówiąc, to najgorsze, co mnie w życiu spotkało… Zdecydowałam się na wizytę do psychiatry i dostałam leki antydepresyjne (dokładnie Sertralinę). Po dwóch miesiącach czułam się już dobrze i tak jest do tej pory, jednak przy bardziej stresujących sytuacjach jelita się odzywają i zawsze mam pod ręką Laremid lub Hydroxyzynę. Leki antydepresyjne mam zamiar brać przez rok, według zalecenia lekarza. Co mogę poradzić innym, to nie bać się iść z tym do specjalisty, brać leki, zmienić styl życia na zdrowszy i obowiązkowo wyluzować! Zmienić całkowicie podejście, bo to głównie nasz mózg za to odpowiada.”

Daria (24 lata) to kolejny przykład „ofiary stresu”: „Ja ewidentnie jestem z tych stresujących się. Zawsze miewałam biegunki przed stresującą nową sytuacją, ale chwilowe, bez bólów. Od stycznia 2017 roku zaczął boleć mnie dół brzucha, miałam coraz gorsze problemy po posiłkach, częstsze i mocniejsze bóle. W październiku doświadczyłam ogromnego stresu, a nie tylko sytuacji stresującej. Wtedy zaczęły się ogromne bóle, bulgotanie, przelewanie, gazy, biegunki poprzedzone strasznymi skurczami, krótko mówiąc wariacje jelit. Najpierw zaczęło powodować to we mnie lęk, stres, miałam nawet napad paniki, początki agorafobii. Na myśl, że mam jechać tramwajem pełnym ludzi panikowałam, nawet potrafiłam wysiąść i jechać takim, w którym będzie mniejszy tłok. Wszelkie korki czy miejsca, z których nie ma ucieczki (np. rozdanie indeksów na Uniwersytecie) doprowadzało mnie do coraz większego nakręcania się. Aby jakoś sobie z tym poradzić, po pierwsze zaczęłam stosować dietę FODMAP. Zrezygnowałam głównie z laktozy, oraz z produktów wzdymających (mąka pszenna mi nie szkodzi). Na początku brałam Espusmisan 2 albo 3 razy dziennie, Iberogast 3 razy i probiotyk (doktor rodzinna kazała brać przed badaniem USG). Tym oto sposobem miałam zaparcia, które później minęły. W tych najgorszych momentach korzystałam też z medytacji ‘pokonaj lęk’ itp. Samopoczucie miałam gorsze w momencie, gdy nie uprawiałam sportu. Teraz wróciłam do tego i jest znacznie lepiej, zaczęłam także skupiać się na zmianie myślenia, tzn. nie przejmować się tak, nie stresować, wyluzować. Trzeba nauczyć się odpuszczać i pracować nad miłością własną. Probiotyki, magnez, witaminę d3 biorę prawie codziennie i Espusmisan od czasu do czasu. Jelita to nasz trzeci układ nerwowy, więc to, co w głowie na nich się odbija. Moim zdaniem najważniejsze, to nauczyć się akceptować siebie, mówić otwarcie o swoich emocjach i uczuciach, starać się nie przejmować i nie brać wszystkiego tak na serio i do siebie, nauczyć się odpuszczać. Niewypowiedziane myśli i emocje, które w nas tkwią odbijają się na naszym ciele. Moja rada: odpowiednia dieta, rozpoczynając od Fodmap znaleźć swoje zakazane produkty (chociaż z drugiej strony ja w stresie nie toleruję wielu potraw, a bez stresu mogę je jeść), a więc poprzez dietę mam na myśli zdrowe jedzenie, bogate, jedzone w spokoju i powoli. Po drugie suplementacja – witaminy i probiotyki, plus mięta czy jakiś Espusmisan zawsze pod ręką. Po trzecie ruch, joga, bieganie – cokolwiek, co nie będzie powodowało przymusu, a będzie przyjemnością. Do tego techniki relaksacyjne, chociażby włączenie medytacji na sen, praca z oddechem, moment gdzie będziemy mogli być sami z sobą i ważni dla siebie, a po czwarte głowa! Praca nad myśleniem, nad uwolnieniem, odpuszczaniem, praca nad spokojem, jeśli ktoś sam nie potrafi, bo nie jest to proste, to terapia, psycholog to najlepsze rozwiązanie. Oczywiście to, co zaleciłam odnosi się do osób, które wykluczyły inne przyczyny, jakieś czysto fizyczne, medyczne.”

Świetnie podsumowała to również Daria (23 lata): „IBS to schorzenie wynikające z naszej głowy. Stres i brak dystansu powodują nieodwracalne zmiany w naszym organizmie. Nawet po minięciu sytuacji stresowej nasz organizm jeszcze długo odczuwa jej skutki. Dlatego najlepszą metodą, nie tylko dla osób cierpiących na IBS, jest dystans, uśmiech i świadomość, że jedyne, na co mamy wpływ, to nasz umysł. To my decydujemy o tym, jak będziemy postrzegać otaczających nas ludzi i sytuacje, w których się znajdujemy. To my decydujemy o tym, czy nawet w najgorszych chwilach naszego życia będziemy się uśmiechać, czy brać wszystko na serio. Są jednak sytuacje, które mimo wszystko odbijają się na naszym zdrowiu (i nie tylko naszym – stres jest cichym zabójcą nawet zdrowych ludzi), np. nagła wizyta u weterynarza z moim i tak schorowanym psem przyprawiła mnie o ból głowy i żołądka. W takich sytuacjach staram się zrelaksować, wspomagam się Iberogastem lub naparem z kopru. Każda sytuacja czegoś nas uczy i warto do życia podchodzić z dystansem, i uśmiechem, a nie histerią. Dlatego wszystkim „jelitowcom” i nie tylko doradzam spokój, uśmiech i przebywanie na świeżym powietrzu.”

Inne rozwiązanie na zminimalizowanie swojego ZJD znalazła Monika (42 lata), a jest nim połączenie kilku czynników, ale z naciskiem na sport! „Stosowałam przeróżne metody  – zaczęłam od farmakoterapii u gastroenterologa, która dała chwilową poprawę. Potem była dieta. Też lekka poprawa. Prawdziwy efekt przyniosła jednak dopiero przypadkowo zaistniała kompilacja kilku czynników. Po pierwsze odstawiłam wszystkie leki rekomendowane przy ZJD. Po drugie zgłosiłam się do psychiatry i psychologa. Wtedy zdałam sobie sprawę, że jelita to nasz drugi mózg. Równocześnie uczestniczyłam w psychoterapii. Dodatkowo zgłębiałam temat zależności na osi mózg-jelita. Jestem zdania, iż wiedza to klucz do sukcesu. Po trzecie wprowadziłam lek na nerwicę. Po czwarte aktywność fizyczna. To jest ważne niezwykle. Ułożyłam sobie plan treningowy. Codziennie założoną mam jakąś aktywność. Marsz, zumba, bieganie, t25 czy basen. Z natury jestem bardzo aktywna i w tym upatrzyłam klucz do zdrowienia. Oczywiście wykonano mi wcześniej wszystkie wskazane badania. Co do diety to mam mieszane uczucia. Czy ona tak naprawdę coś daje? Przykładem niech będzie brak rewolucji po kebabie. Dziwne prawda? Oczywiście nie może to stanowić podstawy żywienia. Jednak jestem zdania, iż nie możemy tu mówić o diecie rygorystycznej, nastawionej na eliminacje pewnych grup produktów czy pojedynczych elementów. Raczej skłaniam się ku teorii zdrowego odżywiania – dieta to nie kara! Podstawą jest też obserwacja własnego organizmu, jego reakcji na składniki. Objawy… Często jesteśmy nadwrażliwi na sygnały z naszych wnętrzności. Coś, co „zwykłemu” człowiekowi nie zawraca głowy jest dla nas nie do przyjęcia. Doznania bólowe na przykład. Naturalnym procesem w trawieniu i wydalaniu są ruchy przesuwające zawartość jelit. My odbieramy to ze zdwojoną siła. Nawet opisujemy to jako ból. Określam to nadwrażliwością trzewną. Znamienne jest również niezwracanie uwagi, wręcz „zapominanie” o tych dolegliwościach, gdy umysł mamy czymś zajęty. Taka selektywna sytuacja. Jest zajęcie=brak bólu, nuda=ból. Teorie związku z mózgiem potwierdza brak doznań związanych z IBS w czasie nocy. Śpię spokojnie. Nic mi nie dolega. Doszłam do wniosku, że tylko i wyłącznie pogodzenie się z faktem nadwrażliwości jelita, akceptacja tego stanu może pomóc w zdrowieniu. Jeśli z tym walczę, to przegrywam. Gdy akceptuję moje IBS, czuję się bardzo dobrze. Oczywiście przy założeniu, że powyższe zasady są stosowane. Nie są to jakieś rygorystyczne rozwiązania. Po prostu zdrowy i higieniczny tryb życia.”

Paulina (25 lat) podobnie jak jej poprzedniczki stawia na dietę (testowała FODMAP), probiotyki i dużo ruchu. Już po miesiącu wprowadzenia tych zmian, zauważyła satysfakcjonujące efekty, a jej IBS odzywa się obecnie wyłącznie w sytuacjach stresujących.

Jedynie Barbara (37 lat) wybiła się spośród tego grona i wskazała inne sposoby, które pomogły jej zwalczyć jej dolegliwości. „Zespół jelita drażliwego objawiał się u mnie bólami z lewej strony brzucha przez ok 12 lat. Nie miałam biegunek ani zaparć, tylko te bóle. Robiłam USG -wszystko było w normie. Kolonoskopia wykazała napięcie śluzówki w jelicie grubym, więc było to jelito drażliwe. Zrobiłam również testy na nietolerancje pokarmowe, one wykazały nietolerancję na gluten, jajka, mleko i inne. Wyeliminowałam zakazane produkty, ale bóle były takie same, za to poprawiła mi się cera, także eliminacja tych produktów również coś wniosła. Stosując się do diety zaczęłam jeść dużo zielonych warzyw – roszponka, jarmuż, rukola – 2 lub 3 razy dziennie.. i bóle zniknęły! Zielone warzywa spowodowały, że tych bóli nie ma, ale musze pilnować tego, żeby je regularnie jeść, bo jak zapomnę lub myślę, że już nie będzie mnie bolało i ich nie jem przez 1 lub 2 dni, to bóle wracają. Eliminacja podrażniających pokarmów i zielone warzywa w moim przypadku = 0 bólu. Moje IBS, jak teraz pomyślę, powstało przez zakwaszenie organizmu w dzieciństwie, przez stres i złe odżywianie. Mój organizm był zakwaszony, dlatego zielone warzywa pomogły i moja metoda działa już od półtora roku.”

Moje rozmówczynie znalazły swoje rozwiązania na zmniejszenie objawów ZJD i lepsze funkcjonowanie w życiu codziennym. Osobiście zgadzam się, że pozytywne, spokojne podejście do swojego problemu i zdrowy dystans są kluczowe w radzeniu sobie z IBS. Być może ktoś z Was doświadczył jednak czegoś zupełnie innego? Chcesz podzielić się swoją historią? Napisz na kontakt@readytobefine.com lub skomentuj poniżej! Niech moc będzie z Wami! :)

*Niektóre imiona w artykule zostały zmienione.



10 komentarzy

  1. Anna Modzelewska · 29 stycznia 2018 Odpowiedz

    Szczerze to pierwszy raz sie z tym spotykam, poprzez ten wpis. Bardzo ciekawy jest!

    • Magdalena · 29 stycznia 2018 Odpowiedz

      Naprawdę? :) W takim razie taki wpis może szerzyć świadomość występowania zespołu jelita drażliwego, co w sumie mnie cieszy :)

  2. Sylwia · 29 stycznia 2018 Odpowiedz

    To bardzo trudna dolegliwość. Współczuję tym, którzy ją mają :)

    • Magdalena · 29 stycznia 2018 Odpowiedz

      To prawda… nic przyjemnego :( Dlatego właśnie chciałam podzielić się sprawdzonymi metodami na te dolegliwości.

  3. Agata · 29 stycznia 2018 Odpowiedz

    Ja nie mam tej choroby, ale pierwsze, co bym doradziła takiej osobie to zmiana diety, bo od tego często się zaczyna problem

  4. Ania · 18 lutego 2018 Odpowiedz

    Ja czasami mam wrażenie że mam tą chorobę ale do końca to nie wiem. Ogólnie mam problem z żołądkiem juz ładnych kilka lat i czasami mam dodatkowo boleści z lewej strony brzucha do tego wielkie wzdęcia, potem gazy… jednym słowem można się wykończyć

    • Magdalena · 23 lutego 2018 Odpowiedz

      Jeśli z lewej stront bóle, to bardzo prawdopodobne, że to właśnie IBS. Życzę dużo zdrówka!

  5. sandra · 18 marca 2018 Odpowiedz

    Nie jest łatwo funkcjonować z tą chorobą. Ciągłe biegunki, które nie wiadomo kiedy człowieka dopadną, bóle brzucha i wzdęcia nie zostawiają wiele swobody. Na szczęście od pewnego czasu biorę preparat debutir z maślanem sodu, który bardzo łagodzi dolegliwości jelit i zaczynam czuć się o wiele lepiej

  6. ania · 25 kwietnia 2018 Odpowiedz

    U mnie dieta, leki i intesta – srodek wlasnie z maslanem sodu w matrycy trojglicerydowej, Odpowiedni skład matrycy trójglicerydowej sprawia, że uwalnianie substancji czynnej odbywa się stopniowo, na pożądanym odcinku przewodu pokarmowego i bardzo wspomaga trawienie. Dzieki temu zestawowi udalo mi sie ogarnac moj ibs i poki co jestem na dobrej drodze do normalnego zycia :)

Zostaw komentarz