Odwiedź mojego bloga na temat emigracji, życia w Holandii, podróży i moich innych pasji!
Czternasta lekcja optymizmu: Otwórz swoje serce dla zwierzaka

13 kwietnia 2017

Czternasta lekcja optymizmu: Otwórz swoje serce dla zwierzaka

W dwunastej lekcji pisałam o tym, że warto, a wręcz należy mieć pasję, aby kroczyć szczęśliwie przez życie. Taką pasją mogą być też właśnie zwierzęta. A co poza pasją? Czysta miłość! 

Posiadanie zwierzęcia i jego obserwacja z pewnością da nam sporo radości, a wręcz możemy się nauczyć optymizmu od naszego pupila! Nie mam doświadczenia z kotami, ale psy to tak naprawdę mega szczęśliwe stworzenia!

lekcja optymizmu

Nikt, żaden człowiek nie cieszy się na twój widok tak, jak twój pieseł. Wstaję rano z łóżka i schodzę na dół – Lucy się cieszy, wracam do domu, jest przeszczęśliwa, poświęcam jej uwagę – szaleje z radości. Takich codziennych rutynowych sytuacji jest ogrom i mój pies na każdym kroku mi je ubarwia. Kiedy ją wyprowadzam na spacer, a następnie daję jedzenie Lucy jest mega wdzięczna i tę wdzięczność mi okazuje – ociera się o mnie, przytula i merda ogonem. No i jak tu się choćby nie uśmiechnąć?

lekcja optymizmu

Zalety posiadania zwierząt są powszechnie znane – jestem przekonana, że w Internecie sporo można znaleźć artykułów na ten temat.  Mieć zwierzę to mieć kogoś, o kogo możemy się troszczyć. To bezinteresowna miłość. To świetna edukacja dla dzieci – uczy odpowiedzialności, dyscypliny i przyjaźni. Zwierzak to czasami najlepszy przyjaciel człowieka.

lekcja optymizmu

Osobiście większość swojego życia mam psa – najpierw swój epizod miał schorowany FIlonek, potem przez wiele lat był to Koksik, którego miałam od dzieciństwa, a teraz, po kilku latach tęsknoty za futrzakiem mam swoją adoptowaną Lucynkę. Lucy jest moim promyczkiem. Dodatkowo daje mi powody, aby w najgorszych chwilach wstać z łóżka – jest żywym stworzeniem, które potrzebuje mojej pomocy i opieki. Poza tym jest bardzo pozytywna – zaraża dobrym nastrojem, wokół niej rozsiewa się entuzjastyczna aura.

lekcja optymizmu

Jeżeli chcemy nauczyć się bycia optymistą, to zwierzę na pewno pomoże nam w tym wyzwaniu.  Na pewno też rozproszy nas, gdy będziemy się martwić, czy dołować. Jeśli zgadzasz się z tym artykułem, to zareaguj, albo podziel się nim ze swoimi znajomymi :)

lekcja optymizmu

lekcja optymizmu

Zdjęcia: moja Lucysia – przeczytaj więcej o jej adopcji tutaj. 



11 komentarzy

  1. MartieLifeStyle · 13 kwietnia 2017 Odpowiedz

    Ja adoptowałam kotka i jestem z nim bardzo zżyta :)

  2. MartieLifeStyle · 13 kwietnia 2017 Odpowiedz

    Sama adopowałam kotkę i masz całkowitą racje. :)

  3. Marta · 13 kwietnia 2017 Odpowiedz

    Wiem, że ciężko byłoby mi wytrzymać pod jednym dachem z psem. Nie lubię szczekania, od zapachu mokrej sierści prawie mdleję. Wiem, że pies to nie jest zwierze dla mnie. Za to marzę o kocie, na co znowu nie chce zgodzić się mój mąż. Zwierzak wprowadziłby dużo radości do naszego domu.

    • Magdalena · 13 kwietnia 2017 Odpowiedz

      Pewnie,to może być jakiekolwiek zwierzątko,które będzie do nas pasować:) Chodzi po prostu o radość,która płynie z takiej przyjaźni. A jako ciekawostkę powiem,że moja Lucy NIE SZCZEKA.I nie jest w tym odosobniona – okazuje się,że całkiem sporo psów nie szczeka.

  4. Szkatułka Wyobraźni · 13 kwietnia 2017 Odpowiedz

    Marzy mi się pies, taki który byłby przyjazny Dzieciom! Na razie jednak ze względu na mieszkanie, zwierzak musi poczekać..Mam jednak nadzieję, że kiedyś się uda! Pozdrawiam!

    • Magdalena · 13 kwietnia 2017 Odpowiedz

      W takim razie może na spokojnie warto zrobić research odnośnie psiaków? Poczytać o rasach, poznać pewne futrzaki ze schroniska i obserwować ich zachowanie? Nawet jeśli sprawa musi poczekać, to można zacząć przygotowania :) Życzę powodzenia i serdecznie zachęcam do podjęcia takiej decyzji! :)

  5. Bookiecik · 13 kwietnia 2017 Odpowiedz

    Kocham koty, od zawsze je miałam. Niestety mój ostatni śmeirtelnie zachorował i jakoś nie mam juz odwagi na kolejnego. Nie przeżyję po raz kolejny podobnego rozstania :/

    • Magdalena · 13 kwietnia 2017 Odpowiedz

      Rozumiem… Bardzo współczuję :(
      Ja po utracie mojego pieska, którego miałam prawie 18 lat czułam się podobnie… Ta chęć na otwarcie serca na kolejnego psa przyszła dopiero po kilku latach… Trzeba być na to gotowym po prostu. Pozdrawiam kociarkę!

  6. blogierka · 14 kwietnia 2017 Odpowiedz

    Ja mieszkam sama i mam alergię na zwierzaki niestety.
    Ale popieram adopcje ponad wszystko!
    ps.Piękna ta Twoja psina:)

    • Magdalena · 14 kwietnia 2017 Odpowiedz

      A na pewno na wszystkie? Są pieski ze specjalną sierścią,które nie uczulają:) Moja Lucy ponoć nie powinna uczulać;) Dziękuję!

Zostaw komentarz