Odwiedź mojego bloga na temat emigracji, życia w Holandii, podróży i moich innych pasji!
Czy depresja może być inspirująca?

30 lipca 2015

Czy depresja może być inspirująca?

Przekopując przestworza Internetu możemy natknąć się na pierdyliard wyników wpisując w wyszukiwarkę „inspiracje”. Wyniki owe są jednak dla mnie rozczarowujące… Kobiece inspiracje – jak udekorować ścianę, jak przyrządzić dietetyczne śniadanie, co jest najmodniejsze tego lata… SERIO?!

Ja rozumiem, że inspiracja może przyjść zewsząd, ale wydaje mi się, że to lekkie nadużycie nazywać inspiracją artykuł o tym, jak Kate Moss zestawia baleriny z rurkami. Do rzeczy… W dziale „Zainspiruj się” planowałam zawierać przemyślenia, a także wywiady z osobami, które nam imponują, mogą nas zarazić swoją pasją i pozytywną chęcią do działania. I tego chcę się trzymać. W tym punkcie jednak się zatrzymałam, bo czy rzeczywiście jest tak, że tylko osoby optymistyczne mogą nas inspirować? Czy trzeba mieć niespożyte pokłady energii, aby działać i się spełniać? Niekoniecznie.

Te myśli skłoniły mnie do zastanowienia się nad zjawiskiem depresji. Ilu z nas ona dotyka lub zagościła choć raz w naszym życiu? Czy nie jest tak, że depresja, jakkolwiek paradoksalnie by to nie brzmiało, może być inspirująca? Jeśli logicznie się zastanowić mnóstwo wybitnych twórców, artystów, naukowców czy działaczy społecznych cierpiało na depresję. Depresja jest okrutna – zabija w nas pozytywne myślenie, rozleniwia, podważa sens czegokolwiek, paraliżuje, otępia, znieczula, zniechęca. Czasami jednak trzeba sięgnąć dna, żeby się od niego odbić. Czasem jesteśmy ślepi, a doświadczenie depresji otwiera nasze oczy i pozwala zmienić perspektywę. Jeżeli chcemy wyjść z depresji, to musimy się na nią porządnie wkurzyć. „Mam dość, nie chcę tak żyć, nie znoszę obecnej sytuacji” – taka deklaracja może być inspiracją do zmiany, do pracy nad sobą, do poszukiwań nowych ścieżek.

Eliza była w kilkuletniej depresji, ale odkąd zaczęła fotografować niemowlęta jej poczucie apatii i bezsensu przeminęło z wiatrem. Mariusz nie mógł skończyć swoich studiów od paru lat, ale od momentu, kiedy odkrył swoje powołanie – pieczenie – udało mu się uzyskać dyplom, bo cała presja minęła. Teraz Mariusz piecze zawodowo. Rafał i Edyta podróżują dookoła świata na rowerach – pracując w korporacjach byli bardzo nieszczęśliwi. Brzmi znajomo?

Mam nadzieję, że „Internet” dojrzeje i już wkrótce będziemy mogli natknąć się na więcej artykułów o jednostkach podróżujących, pomagających, spełniających się w sztuce, medytacji, pracy ze zwierzętami itd. próbując dociec, co inspiruje innych. I nie bójmy się depresji – ona także może mieć głębszy sens, może być sygnałem, że to, co obecnie robimy nie jest tym, czego naprawdę pragniemy.



4 komentarze

  1. Marcin · 31 lipca 2015 Odpowiedz

    Witam serdecznie

    Przyznaję, że całkiem ciekawy materiał. Mało kto patrzy na depresję w ten sposób. Ale z doświadczenia wiem, że wszystko, na prawdę wszystko ma swój cel i sens. Na początek nie dostrzegamy tego ale pod wpływem różnych czynników zaczynamy doceniać nawet te najbardziej bolesne wydarzenia.

    Jeśli chodzi o przełamywanie barier, depresji i różnych lęków, mam w tym zakresie doświadczenie.
    Od około 6 lat choruje na cukrzycę typu pierwszego, mam również problemy psychiczne. Jednak udaje mi się pokonywać te słabości.

    W grudniu 2013 roku utworzyłem bloga na fb pod tytułem „Na Podbój Świata Bez Gotówki”. https://www.facebook.com/npsbg
    Opisuje w nim jak udaje mi się pokonywać swoje problemy zdrowotne i finansowe, by zwiedzać świat i realizować swą pasję ;)
    Nie raz nie chciało mi się wychodzić z domu. Byłem pogrążony w smutku i lenistwie. Ale nadszedł moment w którym powstałem i zacząłem działać.
    Podróżuje głównie autostopem od 2010 roku. Pokonałem około 56 tysięcy kilometrów. Odwiedziłem ponad 30 krajów.
    Moim celem jest zwiedzenie wszystkich stolic europejskich, a potem światowych.
    Obecnie głównie poznaje świat poprzez wędrówki piesze.
    Moim ostatnim osiągnięciem jest pokonanie pieszo dystansu 100 kilometrów w 30 godzin.

    W razie zaproszenia jestem w stanie opowiedzieć zgromadzonym i chętnym mnie wysłuchać, jak ja radzę sobie ze swoimi problemami. W jaki sposób pokonuje swe bariery.

    Pozdrawiam
    Marcin

    • Magdalena · 23 lutego 2016 Odpowiedz

      Cieszę się, że mamy pod tym względem podobną opinię:) Życzę powodzenia i wytrwałości w dążeniu do celów!

  2. jolaantaa · 25 września 2018 Odpowiedz

    Bardzo ciekawy i jakże prawdziwy wpis ;) w 100% się z Tobą zgadzam! Czasami trzeba upaść, żeby wstać z podwójną siłą ;)

Zostaw komentarz