Odwiedź mojego bloga na temat emigracji, życia w Holandii, podróży i moich innych pasji!
Czwarta lekcja optymizmu: Ciesz się z sukcesów innych

14 kwietnia 2015

Czwarta lekcja optymizmu: Ciesz się z sukcesów innych

W sobotę pisałam o tym, że warto się rozejrzeć wokół siebie i szukać inspiracji. Bardzo często możemy ją znaleźć całkiem blisko, ona jest na wyciągnięcie ręki, ale… żeby ją dostrzec musimy się nauczyć doceniać innych i nie pielęgnować w sobie zazdrości.

Bywa to trudne – zwłaszcza, jeżeli mamy tendencję do zaniżonej samooceny i stanów depresyjnych. Wtedy czujemy, że jesteśmy tylko nieudacznikami, a inne jednostki to wybitni szczęśliwcy i w ogóle życie jest takie niesprawiedliwe… Prawda jest taka, że tacy w czepku urodzeni to rzadkość. Często to również poza lub wrodzona skromność. Za każdym sukcesem kryje się praca. Są oczywiście wyjątki, ale tak naprawdę nigdy przecież nie dowiemy się, ile ktoś inny włożył wysiłku w to, co osiągnął.

To bardzo ważne, żeby to zrozumieć – pieniądze nie spadają z nieba, nad związkiem i relacjami trzeba pracować, kondycję należy trenować, charakter szlifować, a na wakacje odkładać. Jeżeli ktoś twierdzi, że jest inaczej, że nie musi się w ogóle wysilać, aby coś osiągnąć, to taka osoba z pewnością jest zepsuta i niekoniecznie cieszy ją to, co posiada. A chyba właśnie chodzi o to, żeby się cieszyć?

Ok, czyli za większością sukcesów kryje się wytrwałość i praca. Dlaczego zatem powinniśmy być zazdrośni? Bo mnie się nie powodzi, bo jestem lepszy i jak to możliwe, że Mariusz ma takie zajebiste mieszkanie, a Dominika sylwetkę, a Konrad to w ogóle w kółko podróżuje. Mariusz zapewne dostał mieszkanie w spadku, Dominika się głodzi, a Konrad przepieprza kasę od swojej sponsorki. Serio? Może po prostu oni podjęli decyzję, dokonali wyboru? Może Mariusz wziął kredyt i zaciska pasa, Dominika ćwiczy z Chodakowską każdego dnia, a Konrad żyje w ascezie tylko po to, żeby wyjechać na swój kolejny upragniony wyjazd?

Jeżeli to zrozumiemy, pozwoli nam to na zmianę naszych uczuć o 180 stopni. Zamiast toksycznej zazdrości możemy poczuć inspirację i motywację. Szacunek i podziw. Aprobatę. Impuls do działania. Życie to dokonywanie wyborów i żeby coś osiągnąć zapewne nie ominie nas taki kompromis. Gdy przestaniemy czuć to kłucie zazdrości w sercu poczujemy się szczęśliwsi – zupełnie inaczej jest rywalizować z innymi, a cieszyć się z czyjegoś szczęścia.

Rywalizacja jest potrzebna, ale w zdrowych proporcjach. Nie pozwólmy, by nasze ego cierpiało z powodu szczęścia innego człowieka! Optymizm zaraża! Cieszmy się z sukcesów innych, nie stawiajmy się w roli pokrzywdzonego, nie konkurujmy. Szczęście to nie tylko „mieć”, ale również „być”. Być tu i teraz, dla siebie i dla innych.



Zostaw komentarz