Odwiedź mojego bloga na temat emigracji, życia w Holandii, podróży i moich innych pasji!
Piąta lekcja optymizmu: Nie bój się zmian

21 kwietnia 2015

Piąta lekcja optymizmu: Nie bój się zmian

W ostatnich częściach pisałam o umiejętności cieszenia się z sukcesów innych oraz o spontaniczności w naszym życiu. Dzisiaj chciałabym dodać do tego zmiany. Czy zmiany faktycznie pozwolą nam osiągnąć szczęście?

Zmiany są w naszym życiu potrzebne i nieuniknione. Tak samo jak ze spontanicznością, tak i ze zmianami bywa trudno – dawać to może poczucie braku kontroli nad naszym życiem, presję podejmowania decyzji i wyjście z naszej strefy komfortu. Dlaczego zatem to tak ważne, by nie unikać zmian?

Zmiany nadają naszemu życiu kolorytu, przełamują rutynę, zmuszają nas do działania. Jeżeli działasz, to czujesz, że żyjesz. Zamykając się w swojej „comfort zone” masz co prawda święty spokój, ale pomyśl ile rzeczy przechodzi Ci koło nosa!

A teraz osobiście: Moja wyprowadzka do Holandii to była masakrycznie trudna decyzja. Jedna z najtrudniejszych w moim życiu, bo poza opuszczeniem mojego rodzinnego kraju, którego nigdy wcześniej nie zostawiłam na stałe, musiałam również pozamykać bardzo duże dla mnie rozdziały związane z moim życiem uczuciowym. Bałam się straszliwie. Obawiałam się, że popełniam horrendalny błąd, zakładałam najgorsze scenariusze i łapałam się nadziei, że zawsze mogę przecież odbudować spalone mosty, bo miłość i dobro zawsze zwycięża;-)

Było ciężko. Samotnie, inaczej, bez konkretnego celu na horyzoncie. Ale to, co się stało później utwierdziło mnie jedynie w słuszności tej decyzji. Każda zmiana to kolejna lekcja, nowe doświadczenie, które pozwala nam lepiej zrozumieć samych siebie. Czasami trzeba coś zrobić, żeby czegoś żałować i nadać kierunek swojemu życiu. Czasami wcale nie będziemy czuć żalu, a jedynie z rozrzewnieniem wspominać nasz lęk i śmiać się z samych siebie, że tak trzęśliśmy portkami przed nieznanym.

Wydaje mi się, że optymiści i ludzie szczęśliwi nie boją się zmian i podejmują ryzyko na „skrzyżowaniach decyzji”. Dlatego, że optymiści wierzą, że ich decyzje przyniosą im coś pozytywnego, konstruktywnego. Wcale nie przewidują katastrofy, więc śmiało idą naprzód, a konsekwencje swoich czynów przyjmują na klatę, bo w końcu sami odpowiadają za swój los. Strach ma wielkie oczy. Mamy jedno życie (przynajmniej w tym wcieleniu;p), wyjdźmy naprzeciw wyzwaniom i powiedzmy głośno „nie boję się zmian”.



Zostaw komentarz